Cambodia: Siem Reap

W trakcie naszego pobytu w Malezji, razem z mamą i siostrą Piotrka (które nas wpadły odwiedzić), wybraliśmy się do Kambodży na zwiedzanie kompleksu świątyń, w tym największej Angkor Wat. Miejscowość Siem Reap to baza wypadowa dla wszystkich turystów zwiedzających świątynie, więc tam zatrzymaliśmy się w jednym z hoteli.

During our stay in Malaysia, together with Piotr’s mum and sister (who visited us during that time), we all went together to Cambodia to visit the world famous temples, including the biggest one Angkor Wat. Siem Reap town is the base for all visitors who want to see the temples, so we stayed in one of Siem Reap’s hotels. 

Wycieczka do Kambodży wypadła nam z kilku powdów. Po pierwsze podczas zwiedzania minaturowego miasteczka Aiins World w Bucheon w Korei, napotkaliśmy tam miniaturę Kambodżańskiej świątyni Angkor Wat i trochę nas zaintrygowała więc postanowiliśmy zobaczyć ją na własne oczy, a że mieszkamy tymczasowo w Malezji, Kambodża to zaledwie 2 godziny lotu od nas. Po drugie musieliśmy wyjechać za granicę Malezji jako że jednorazowo nie można tutaj przebywać dlużej niż 90 dni. Nasz pobyt sięgnie ponad 100 dni więc musieliśmy wyjechać i wjechać z powrotem. Z wyjazdem czekaliśmy też na przylot teściowej i szwagierki więc polecieliśmy wszyscy w piątkę. 

Our trip to Cambodia came up due to a few reasons. First of all, during visiting Aiins World in Bucheon, South Korea, we saw Angkor Wat temple for the first time (in miniature) and it intrigued us a bit so we decided to visit it one day and, as we temporarily live in Malaysia, Cambodia is just 2 hours flight from Kuala Lumpur. Second of all, we had to leave Malaysia because you cannot stay here longer than 90 days at a time. Our stay in total will be over 100 days so we had to leave the country and come back again. We also waited for Piotr’s mum and sister so that we could go to Cambodia all together.

Grudzień i styczeń to najlepsza pora na zwiedzanie świątyń ponieważ temeratura powietrza o tej porze roku w Kambodży to średnio 20-25 stopni, nie pada i nie jest wilgotno. Podobno w porze letniej, jest bardzo wilgotno, gorąco, duszno i deszczowo co bardzo utrudnia zwiedzanie na które składa się sporo chodzenia. Teraz było trochę chłodniej niż obecnie w Malezji, cały czas słonecznie, nie padało i ciepło ale w sam raz na to żeby spacerować i zwiedzać a chodzenia mieliśmy sporo.

December and January are the perfect time to visit the temples because the air temperature at this time of the year is around 20-25*C, it doesn’t rain and it’s not humid. During the summer months it is very wet, humid and hot what makes the sightseeing really difficult as most of it is walking. We had a little bit cooler weather than currently in Malaysia, it was sunny all the time, no rain, and not too hot, ok for sightseeing and we had quite a lot of walking included. 

Nasz zaledwie dwu godzinny lot do Siem Reap z Malaysia Airlines minął bardzo przyjemnie i zaskoczyło nas to, że na pokładzie na dzień dobry zostaliśmy poczestowani soczkiem a pół godziny później obiadem z napojami do wyboru i z deserem. Wszystko wliczone w cenę biletu (£75 na osobę). 

Lotnisko w Siem Reap jest niewielkie a główny budynek wygląda całkiem ciekawie, trochę jak nie-lotnisko. Po przylocie musieliśmy wypełnić aplikację o wizę turtsyczną, dołączyć zdjęcie paszportowe, paszport i po kilku minutach dostaliśmy paszporty z powrotem z wizą turystyczną wklejoną do paszportu (nie wiem co robią ze zdjęciem bo wiza jest bez). Nasz samolot był jedynym który wylądował o tej porze, a nie był pełny, więc nawet nie czekaliśmy w kolejkach a bagaż już na nas czekał na taśmie. 

Our two hour flight to Siem Reap with Malaysia Airlines was really nice and we were surprised to receive drinks on board and full lunch with drinks and desserts, all included in the price (£75 per person). 

Siem Reap airport is not very big and the main building looks really nice, not like an airport terminal. After landing we had to complete an application form to get a tourist visa, attach a passport size photo, passport and a few minutes later we got our passports back with the visa inside (I don’t know what they do with the photo as the visa is without it). Our plane was the only one that landed at that time and it wasn’t full so we didn’t queue and even our luggage had already been waiting for us. 


Na lotnisku czekał na nas nasz przewodnik, z którym zwiedzaliśmy przez następne 3 dni. Z lotniska do hotelu w Siem Reap jechaliśmy około 15-20 min. Pierwsze kambodżańśkie wrażenia całkiem sympatyczne i zdziwiłam się to co zobaczyłam bo wydawało mi się, że będzie tam bardziej dziko. Siem Reap było małą wioską do XIX wieku kiedy to Francuzi odkryli kompleks świątyń Angkor i w 1907 wioska zaczęła się rozrastać wraz z napływem coraz to większej liczby turystów. 

Miasto Siem Reap wygląda na całkiem nieźle rozwinięte z masą hoteli, restauracji, ulicznych sprzedawców, sklepów, samochodów, motocykli, rowerów i tuk tuk'ów - tuk tuk to zmotoryzowana ryksza i główny środek transportu dla turystów. Wystarczy przejść się głównymi ulicami i widać jak bardzo jest głośno, tłoczno i miasto naprawdę tętni życiem. Oprócz masy hoteli tych super drogich jak i tych tańszych, wciąż budują się nowe i miasto nadal się rozwija, ale biedę też widać chociaż nie ma sporych kontrastów. Wszystko jakoś tak ze sobą współgra i klimaty, te bogatsze i te biedniejsze, wzajemnie się uzupełniają.

At the airport we were greeted by our guide with whom we did the next 3 days of sightseeing. About 15-20 min later we arrived at our hotel in Siem Reap. Initial impressions were quite nice and I was surprised with what I saw as I thought the town and area will be a bit more wild. Siem Reap used to be a small village till 19th century when the French discovered the Angkor temples complex and in 1907 the village began to grow with the influx of more and more tourists from around the world. 

Siem Reap looks as pretty well developed with a lot of hotels, restaurants, street vendors, shops, cars, motorbikes, bikes, tuk tuks - tuk tuk is a motorized rickshaw and a main mode of transport for tourists. Walking around the town we could see how busy and noisy it was. Apart from the very expensive resorts there are a lot of mid range hotels as well as very cheap guest houses, but the town continues to grow with more and more hotels being built. We could see the poverty as well but there were not so big contrasts. Everything somehow works really well together and the poor climate complements the rich climate. 


Nasz hotel - Angkorland Hotel - znajdował się w bocznej uliczce więc nie przy żadnej z wielu głośnych i bardzo ruchliwych głównych ulic. Dostaliśmy dwa pokoje obok siebie na pierwszym piętrze. W pokojach po dwa łóżka, kawa, herbata i butelki wody wliczone, telewizja kablowa którą włączyliśmy dosłownie na chwilę, łazienka wymarmurowana z wanną więc było gdzie Maykę kąpać i ogólnie za cenę którą zapłaciliśmy to było całkiem przyjemnie. Internet darmowy miał być w pokojach ale nie było..., działał za to w każdym innym miejscu (korytarz, recepcja, bar). Dobrze że to tylko 4 noclegi to Piotrek przecierpiał, a i jednego wieczoru nawet na korytarzu na kanapie posiedział. 

Our hotel - Angkorland Hotel - was situated in a side road, not too close to any of the busy and noisy main roads. We got two rooms on the first floor. We had twin beds, with tea, coffee and bottled water complimentary, cable tv we actually switched on just for a moment, marble bathroom with a bath so Maya could have a splash as well, and for the price we paid it was a very good value for money and it was a really nice hotel. Wifi connection is available throughout the hotel and in the rooms, but not in ours... it worked well in any other place (halls, reception, bar). Thankfully we were there only for 4 nights so Piotr somehow survived, and he even had a wifi session on the sofa in the hall.

W hotelu znajduje się mała siłownia, sklep z pamiątkami, spa, i basen też mieliśmy i to całkiem spory, plus osobny basenik płytki dla dzieci ale niestety woda była lodowata. W jedno popołudnie weszłyśmy do wody z Mayą i trochę się popluskała ale było naprawdę zimno więc był to pierwszy i ostatni raz w tym basenie. 

Śniadania mieliśmy wliczone i do wyboru było wszysto od bułek poprzez naleśniki czy omlety, ciepłe azjatyckie dania i wybór świeżych owoców. 

In the hotel, there is a small gym, souvenir shop, spa, and big a swimming pool, with a small kids shallow pool but the water was freezing. One afternoon we went swimming with Maya and she had some splashing around but it was really cold so it was our first and last time in this pool. 

Breakfasts were included in our stay and there was a big choice of different types of food - buns, breads, pancakes, omelettes, eggs, rice, and other asian hot dishes and a choice of fresh fruit.  


Do Siem Reap przylecieliśmy w południe więc po zaaklimatyzowaniu się w hotelu, poszliśmy przespacerować się po mieście i dotarliśmy do centrum. Po drodze zjedliśmy bardzo dobry obiad w jednej z wielu przydrożnych knajpek. Zamówiliśmy sobie między innymi smażone żabie udka i nawet Maya spróbowała, wypiliśmy sok ze świeżego kokosa a Piotrek wypił Kambodżańskie piwo Angkor i pospacerowaliśmy dalej główną ulicą na której roi się od motocyklistów, tuk tuk'ów, rowerzystów i samochodów. 

We got to Siem Reap around noon, so after unpacking in our hotel and some rest, we went for a walk to the town centre. On the way we ate a very good lunch in one of the many street restaurants. We ordered some stir fries as well as fried frog legs and even Maya ate some. We also drank fresh coconut juice and Piotr had a Cambodian Angkor beer. After that we kept going further down the road that was very busy and noisy and full of motor bikers, tuk tuks, bikers and cars. 

Doszliśmy do okolicy targowiska Old Market pełnej turystów, sklepów i restauracji. Poszliśmy  pochodzić po targowisku gdzie którym można kupić wszystko od pamiątek po żywnośc, włącznie z mięsem czy owocami morza, a ze straganami z jedzeniem sąsiaduje na przykład salon fryzjerski. Niezbyt czyste i najzdrowsze miejsce. Ale oczywiście wydaliśmy trochę pieniędzy na pamiątki i gadżety - koszulka dla Piotrka, drewniany wąż-układanka, kapelusze. 

We got to the very busy area full of tourists, shops, pubs and restaurants. We went around the market where you can buy everything from souvenirs to food, including (fresh) meat, seafood and next to those, a hair saloon. Not the healthiest and cleanest place. We spent some money on a few souvenirs and gadgets - T-shirt for Piotr, wooden snake-puzzle, hats.

OLD MARKET:

Waluta Kambodżańska to Riel ale preferują dolary amerykańskie - 1 USD to 4000 Riel. Podobno średnia miesięczna pensja w Kambodży to 50 USD. Ceny są różne a wieczorem ta sama rzecz już może być droższa niż była po południu. Oczywiście należy się targować i na bank kupi się coś poniżej ceny wywoławczej jako że ceny te są z zasady wygórowane. Wystarczy się zainteresować np jedną koszulką i usłyszeć cenę 5 USD ale po targowaniu można ją kupić za 3 USD. Kapelusz - u jednej babki 6USD, u innej, jak już widziała że jesteśmy raczej nie zdecydowani zaśpiewała za jeden 3 USD a za drugi 2 USD. Więc mi dostało się jeden a teściowej drugi. 

Cambodian currency is Riel but the preferred currency is US dollar - $1 is usually 4000 Riel. We were told that average monthly salary is $50. The prices are really different from place to place and in the evening the same thing will cost more than during the day. So haggling is very common and for sure you will buy something below the asking price, as these are always higher from the start. If you show interest in anything and hear the price - $5, you can always haggle and get it for $3. One lady was selling hats for $6, while another one, once she saw our interest, she eventually sold it for $3 and the second one we got for $2 (for mummy).   

Do hotelu wróciliśmy tuk tuk'iem (niecałe 5 min jazdy). Kambodżanie czasami jeżdżą jak wariaci, samochody notorycznie trąbią na tuk tuki, rowerzystów i motocyklistów więc jest dosyć głośno na ulicach. Wróciliśmy wcześnie aby odpocząć przed następnymi dniami jako że na wszystkie kolejne dni mieliśmy wykupioną wycieczkę-zwiedzanie, o czym będę pisać w kolejnych postach. 

We came back to the hotel in one tuk tuk (about 5 min drive). Cambodians sometimes drive like crazy, the car drivers use their horns very often mainly at tuk tuks and bikers so the streets are pretty noisy.  to have some rest before the next 3 days of sightseeing - we bought a tour package offered by the hotel. I will be writing about the sightseeing in more detail, in the next few entries.


SIEM REAP - GALERIA ZDJĘĆ / SIEM REAP - PHOTO GALLERY  >>>>>


©  Piotr Farbiszewski 2012