KIEDY/WHEN: 
10 -- 22/07/2011
13 dni/days

LOT/FLIGHT: FireFly

hotel: Bandara Resort & Spa
             BoPhut, Koh Samui
    Having lived in Malaysia for some time we were lucky to be relatively close to other popular Asian holiday destinations. We decided to visit Thailand for our this year’s first holiday. We chose Koh Samui island and we spent there almost 2 weeks. We were planning to go there in 2009 but for many reasons we chose Madlives. Koh Samui is situated on the east coast and it’s a second biggest Thai island, with an area of just under 230 square km and a population over 50 thousand. 
 
    W Malezji mieszkaliśmy niedaleko lotniska Subang, które obsługuje głównie krajowe loty ale też Singapur i właśnie wyspę Samui. Na lotnisko zajechaliśmy w 10 min taksówką a na wyspę Samui lecieliśmy około 3 godzin, takim samym samolotem jak leceiliśmy do Singapuru. Fajnie wylądować w takim egzotycznym kraju bez zmęczenia 9-11 godzinnym lotem (jak to zwykle bywa jeśli lecimy z domu na wakacje w ciepłe kraje). Przestawianie się na lokalny czas zupełnie nam odpadło więc mogliśmy się w pełni cieszyć wakacjami od pierwszego dnia.
 
    In Malaysia we lived pretty close to Subang Airport that serves mainly domestic flights but also Singapore and Koh Samui island in Thailand. We got to the airport in 10 min by taxi and it took under 3 hours to get to Koh Samui Island, flying on the same sort of plane we went to Singapore. It was very nice to land in an exotic holiday destination, without a jet lag caused by 9-11 hours flights when coming from Europe. No jet lag so we could enjoy our holidays in full from day one.
 

Lotnisko na Koh Samui, nasz samolot i wagoniki - transport z terminala do samolotów

Koh Samui airport, our plan and ‘train’ transport from the terminal to the plane

    Piotrek jak zwykle miał kryteria dotyczące hotelu - dostęp do internetu plus prywatna villa z basenem (bardzo popularne w resortach Tajlandzkich). Wybraliśmy resort Bandara Samui Resort & Spa, który znajduje się na północy wyspy w wiosce BoPhut. Znalazłam bardzo korzystną ofertę  - była to najtańsza opcja z tych hoteli które miały wille z basenami, a jednocześnie wyglądała najciekawiej. 
 
   As usual, Peter had some demands as to where we would stay so a WiFi was a must and also a private pool villa (very popular in Thai resorts). We chose Bandara Resort & Spa situated on the north of the island in a fishermen’s village, BoPhut. I found a really good deal and it looked the most interesting and was also the cheapest of all private pool villas we considered.
 
    Z lotniska odebrał nas pracownik hotelu a po przyjeździe dowiedzieliśmy się, że jakimś dziwnym trafem ktoś coś pokręcił z rezerwacjami i nie mają dla nas naszej villi, którą zarezerwowaliśmy i przez dwie noce muszą nas ulokować w jedym ze zwykłych pokoi hotelowych. Jako rekompensatę dostaliśmy po godzinie tajskiego masażu w hotelowym spa (jeden dla mnie drugi dla Piotrka), plus 10000 THB do wydania na terenie hotelu. Nie mieliśmy za bardzo wyboru więc musieliśmy się zgodzić.
 
   We were picked up from the airport by the hotel staff and once we got to the resort we were told that they messed up with the reservations and our villa is not available straight away, and we had to stay in a standard room for 2 nights. We were not happy about this but there was nothing we could do. They also gave us free 1 hour Thai massage for each of us and 10,000 THB to spend within the resort on anything. We didn’t have a choice and had to go for it.
 
  Nasz pokój na pierwsze dwa noclegi miał duży balkon i dużą łazienkę, z osobnym prysznicem i wanną. Denerwujące trochę bylo to, że właściwie przez dwa dni mieszkaliśmy w walizkach i nie mogliśmy się całkiem rozpakować. No ale dwa noclegi wytrzymaliśmy. W pokoju ciekawostką był parawan, który oddzielał łazienkę od pokoju, i jak Maya kąpała się w wannie to mogliśmy ją obserwować bez wchodzenia do łazienki ;) Wstawili też łóżeczko drewniane dla Mayki ale od razu je wystawiłam bo po pierwsze Maya i tak by w nim nie spała a po drugie zajmowało dosyć sporą część pokoju. Mieliśmy dla siebie duże łóżko i dodatkowe łóżko/tapczan (day bed) na którym Maya spała, tv, barek, i duży balkon z dużym łożem do odpoczywania na świeżym powietrzu. Na dwa dni w sam raz ale nie mogliśmy się doczekać przeprowadzki więc nie do końca byliśmy zadowoleni.
 
   Our first room for the first 2 nights was pretty decent, with a big balcony and a big bathroom, with a separate shower. It was a bit annoying not being able to unpack properly as we were about to move to the villa we booked originally, but we survived ;) The interesting feature of the room was a moving wall between the room and the bathroom. When Maya was in the bath, we could watch her without going into the bathroom :) We also got a wooden cot for Maya but I asked for it to be removed - Maya wouldn’t sleep in it and also it did take some space that was already limited. We had a huge bed for us and a day bed where Maya slept, tv, bar, and a big bed on the balcony to relax. Two days was enough, but we couldn’t wait to move to our villa eventually.
 
  Villa okazała się być strzałem w dziesiątkę. Mieliśmy ogromny pokój z dużym łózkiem, dodatkowym łóżkiem dla Mayi (day bed), duża łazienka z wyjściem na 'ogródek' w ktorym znajdowała się duża wanna i prysznic, na świeżym powietrzu. Z drugiej strony domku wyjście na drugi ogródek w ktorym znajdował się mały ale wystarczającej wielkości basen, stolik z parasolem i krzesła plus kącik do wylegiwania się w cieniu. Kompletna 100% prywatność. I dopiero tu poczuliśmy się jak na prawdziwych wakacjach. Nawet nie chciało nam się biegać na żadne wycieczki czy zwiedzanie. Wyspa co prawda jest niewielka (dookoła można objechać w kilka godzin) i jest tam trochę atrakcji ale jakoś nas nie ciągnęło w tym upale. Plus z Mayą, która jeszcze drzemała do południa i po południem, to trochę mijało się z celem. Właściwie cały pobyt byczliśmy się na zmianę na plaży, w basenach lub w naszym ogródku.
 
   The pool villa turned out to be the perfect choice. The room was huge with a huge bed and a day bed for Maya, big bathroom with a door to a small garden fitted with an outdoor shower and a big bath. On the other side of the villa we had a pretty decent garden with 100% privacy all around. There was a patio table and chairs and some space to run around but the best part of it was the pool in the garden, not very big but enough to chill during those hot and humid days.  This place made us feel like this was a proper holiday. We didn’t even feel like doing any sightseeing or travelling, especially in this hot and humid climate. The island itself is not too big (a few hours to drive around it) and it does offer some attractions but we just didn’t feel like it, plus Maya had her naps in the morning and in the afternoons. The whole stay we actually spent in the resort - on the beach, in the pools or in our own private garden and a pool. More than enough!
 
  Bandara Resort jest bardzo ładnie rozplanowany, z dużą ilośćią zieleni i ogrodów. Znajdują się tutaj dwie restauracje. W głównej jadaliśmy śniadania, w tej przy plaży jadaliśmy kilka razy kolacje.

W pakiecie mieliśmy wliczone śniadania, obiady/kolacje jadaliśmy w pobliskich restauracjach w promieniu 5 min od hotelu. Kilka razy zaliczyliśmy też kolacje w hotelowej i przy plażowej restauracji, jako że musieliśmy wykorzystać te 10000 THB które dostaliśmy. Starczyło nam to na jakieś 3 czy 4 posiłki z deserami i koktajlami. Poza hotelem oczywiście było dużo taniej i głównie zajadaliśmy się lokalnymi specjałami.

 
   Bandara Resort is a really nice and well maintained place, with lots of greenery around. There are two restaurants, the main one where we had breakfasts and the beach one where we had dinners a few times.

Our package included breakfasts only, so we dined out in the local restaurants within 5 min walk from the hotel in any direction. We also had meals in the hotel restaurants as we had to use the 10000 THB we got from the management. We spent those on 3 or 4 meals including desserts and drinks. Outside the hotel you could have the same much cheaper and we mainly ate local dishes.

 

główna restauracja gdzie jadaliśmy śniadania / the main restaurant where we had breakfast

restauracja przy plaży gdzie kilka razy jedliśmy kolacje / beach restaurant where we had dinner a few times

okoliczne restauracje gdzie jadaliśmy kolacje /

local restaurants where we had dinner

lokalny przysmak - naleśnik z bananem /

local treat - banana pancakes

     Na terenie resortu znajduje się też Spa oferujące masaże i inne zabiegi upiększające. My skorzystaliśmy z tajskiego masażu (na koszt resortu - w ramach rekompensaty za zamieszanie z rezerwacją). Masaż naprawdę dobry tylko trzeba by chyba co tydzień z niego korzystać żeby poczuć jakieś efekty. Ale po tym jednym razie ja (i Piotrek zresztą też) poczuliśmy się bardzo dobrze.


Znajdują się tu też 3 baseny które właściwie są jedyną atrakcją resortu (nie licząc Spa). Główny, duży i prostokątny basen to dla zapalonych pływaków.

Drugi basen dla dzieci (60 cm głębokości) tyle, że zaprojektowany wogóle nie z myślą o dzieciach. Nie było żadnych schodków żeby do niego wchodzić tylko od razu trzeba było wskakiwać na 60 cm głębokość. Nie był to duży problem ale jak się jakiś rodzic zagapi, to dzieciak może wpaść i się potopić, albo poślizgnąć przy wchodzeniu i uderzyć gdzieś o któryś brzeg czy kant.

Trzeci basen znajduje się przy samej plaży, taki bardziej do 'płukania się' od razu po morskich kąpielach i do podziwiania widoków rozpościerających się z plaży.

 
   The resort is complete with Spa offering massages and other various beauty treatments. We had a free Thai massage (because of the mess up with the reservation). The massage was really good and lasted one hour but I would probably need it once a week to feel any effects. After this one hour of massaging we indeed felt really well.


The resort has three swimming pools that are actually the only attraction (apart from Spa). The main pool is big and rectangle so perfect for keen swimmers.

The second pool is a kid’s pool (60cm deep) but it is designed completely without kids in mind. There are no steps to enter, just a straight jump into the 60 cm depth. It wasn’t too much of a problem but once you have small kids, you notice these things and if a small child and/or parent don’t pay attention, a kid could get seriously hurt, slip while going in and hit their head.

The third pool is right by the beach and is nice for relaxing and cooling after sunbathing, and also a nice spot to admire the views.

 

Basen główny:

Basen dla dzieci:

Basen przy plaży (dwu poziomowy): 

     Resort był bardzo zadbany i ładnie utrzymany i przyjemnie było spacerować ścieżkami. Oprócz basenów w resorcie nie było żadnych innych atrakcji. My nie nażekaliśmy z uwagi na to, że byczyliśmy się głównie w naszej prywatne willi z prywatnym basenem ;)
 
   The resort is really nice and nicely planned with paths and gardens to admire. There weren’t any other attractions so we mainly lazied around in our private villa with our private pool :) Nothing to complain about.
 
     Poza resortem wyspa oferuje sporo atrakcji dla zainteresowanych (od nurkowania po jazdy na słoniach). Jedną z głównych atrakcji jest Angthong National Marine Park. Jest to archopelag składający się z 42 wysp. Całkowita powierzchnia to 102 km2 z czego jedynie 18 km2 to ląd. Większośc z tych wysp to góry wapienne, i całość naprawdę robi wrażenie, szczególnie widziane z lotu ptaka. Miałam ochotę zobaczyć to miejsce ale jest to wycieczka całodniowa, godzinę łodzią w jedną stronę i właściwie większość dnia siedzeni na łodzi. Z 17 miesięczną Mayą nie było mowy więc może innym razem.
 
   The island itself offers lots of diving as well as elephant rides or safari rides. The main attraction is Angthong National Marine Park. It’s an archipelago consisting of 42 islands. The total area it covers is 102km2 but only 18km2 is land. Most of the islands are limestone mountains and the whole area makes a great impression especially from above. I really wanted to see this place but the problem is the trip is full day, about one hour by speedboat one way, and most of the day you spend on the boat. With Maya 17 months old, it wasn’t the best idea so we passed and left it for next time.
 
   Jedną z rozrywek na jaką się załapaliśmy to ślub pary anglików w naszym resorcie. Ceremonia miała miejsce na plaży a przyjęcie na terenie resortu na świeżym powietrzu. Pan młody ze świadkiem przyjechali na plażę na słoniu, w towarzystwie tajskich tancerek, tancerzy i grajków (Tajska tradycja). Po ceremoni państwo młodzi razem wsiedli na słonia i pojechali na przejażdżkę po plaży. My w między czasie porobiliśmy trochę fotek ze słoniem. Maya na początku byla z nim trochę na dystans ale potem już była bardziej odważna i nie bała się kolosa ;)
 
   One additional attraction we had at the resort was a wedding of a British couple. The ceremony took place on the beach (with other guests watching from their beach chairs). The groom and his bestman arrived on a huge elephant, being led by Thai dancers and musicians (Thai custom). After the ceremony the groom and the bride had a ride on the elephant and when the elephant was resting, we took some photos with it. Maya was a bit distant and intimidated by the elephant but  very quickly got round to even touching its trunk. She wasn’t afraid :)
 
   Maya miała największą frajdę w basenach i na plaży chociaż było dosyć gorąco i nie zawsze dało się wysiedzieć. Poza tym piasek był bardzo szorstki i niezbyt przyjemny w dotyku, szczególnie jak nagrzany. Plaża ładna, widoki piękne ale woda właściwie nie była przejrzysta, ani jakaś super czysta, przypominała trochę Bałtyk… 


 
   Maya mostly spent her time on the beach, in the pools but it really was too hot and humid and we never stayed outside all day. The sand on the beach was also pretty coarse and not nice to play with, especially when hot. The beach was nice with spectacular views but the water wasn’t crystal clear...
 
   Wczasy nam się udały. Były to jedne z ciekawszych, pomimo tego że nie zwiedzaliśmy ale to może właśnie dlatego. Byczliśmy się w naszej prywatnej chatce z basenem, odwiedzając też plażę i główne hotelowe baseny, i w zupełności nam to wystarczyło. Maya też miała frajdę :)


 
   We really enjoyed out Thai holiday and these were one of the most interesting ones, in spite of not doing any sightseeing or maybe because of it. We did lazy around in our private villa with a private pool in a private garden, visiting the beach as well and it was completely enough for us. Maya enjoyed it as well :)
 
   Przy wyspie Samui nie ma nurkowych spotów jako tako. Wszystko znajduje się na północ, przy wyspie Koh Tao i na terenie Angthong Marine Park. Dotarcie do tych miejsc zamowało około godziny łodzią motorową. W resorcie znajdowało się centrum nurkowe The Dive Academy. Piotrek zdecydował pojechać sam jednego dnia, zobaczyć jak jest, a po powrocie stwierdził, że po pierwsze to za daleko tak codziennie jeździć (godzina w jedną, godzina w drugą, a czasem nawet ponad godzinę w zależności od miejsca), a po drugie nie było tam nic tak zachwycającego czego by już nie widział. Tym bardziej jak już się nurkowało w takim miejscu jak Malediwy czy Sipadan.


Ja się nie zdecydowałam na nurkowanie bo Maya trochę za mała i wyrwać się tak na prawie cały dzień to trochę męczące i dla mnie i dla niej (dla Piotrka pewnie też bo musiałby się nią zajmować ;) a płynąć tak daleko z Mayką nie wchodziło w grę. Piotrek zaliczył dwa nury i na tym się skończyło ale zupełnie nie żałował. Przynajmniej ma zaliczone nurkowanie w Tajlandii.

 
   Koh Samui as such doesn’t have any diving spots. All diving is situated north ot Koh samui, by Koh Tao island and around Angthong Marine Park. Getting there usually takes about an hour by speedboat. We had a dive centre by the resort - The Dive Academy. Piotr decided to go for one dive trip and see how it goes. When he came back he decided that first it is a bit too far to go every day (1-1.5h one way) and second of all there was not too much too see, nothing he hadn’t seen before, nothing exciting. Especially after having visited Sipadan and Maldives, he wasn’t too impressed.

I decided not to go diving for the above reasons, as well as with Maya too little to leave for a whole day, it would be too tiring for me and for her. Piotr did two dives during this one trip and he had enough. But he wasn’t sorry, at least he saw what this part of underwater Thailand has to offer.

 

NURKOWANIE:

PHOTO GALLERY >>>